Oj to był ciężki tydzień….sił mi brak żeby zebrać dziś myśli i zaległości nadrobić względem przeczytanych pozycji i moich co do nich odczuć.
Ale za to już dziś piątek i mam nadzieję, że wieczorkiem zasiądę i wrażeniami się podzielę, w końcu to mój kantorek myśli i wrażeń.
Generalnie to cały właściwie tydzień  zafundowany mi w pracy możnaby streścić „przerostem formy nad treścią” … i odrabianiem pańszczyzny , z ekonomem stojącym nad głową.
Od poniedziałku począwszy , takie perełki wyskakiwały, że dziś,  w piątek to już tylko śmiać się z tego mogę.
Bardzo lubię swoją pracę, lubię dreszczyk emocji przy załatwianiu różnych rzeczy w moim małym dziale „spraw niemożliwych i beznadziejnych” JEDNAKŻE – wszystko ma swoje granice, i przepraszam ale za kogoś pracować „Ku chwale Ojczyzny ” nie zamierzam tylko dlatego, że niektórych myślenie boli.
I wiecie co, jeśli od razu pokażecie jak wysoko można poprzeczkę postawić z racji charakteru, wiedzy i starania się – to spodziewajcie się już tylko tego że będzie coraz wyżej i wyżej. I to wyżej i wyżej, nie jako „bonus” tylko tak po prostu.
Jeśli zaś przepracowywać się nie lubicie, lubicie mieć Święty Spokój i ciepłą posadkę to poprzeczkę położyć należy na samej ziemi, siedzieć w biurze z „twarzą myślą nieskalaną”  – potem nikt nie może mieć pretensji, że popełnia się błędy.
Tak tak, nie inaczej…ale to trzeba przeprowadzić dyskretnie, już na samym początku swojego firmowego bytowania. Kluczem do sukcesu jest właśnie odpowiedni „Image”.
Jeśli nie, jeśli jednak się przejmujecie, bierzecie odpowiedzialność za swoje projekty i obowiązki to gwarantuję że nawet weekend nie obędzie się bez myślenia. I tak właśnie kończę pracę dziś ja – zabierając ze sobą laptoka, dwa telefony  i myśl o poniedziałku.

632 total views, 1 views today

Udostępnij