W ostatnim tygodniu nocną porą „popełniłam” przeczytanie paru książek. Myślę, że opiszę je wszystkie razem, gdyż szczerze mówiąc, nie ma co się rozpisywać – aż tak bardzo:
1. Lucy Dillon „Spacer po szczęście”

Książka opowiada o młodej Kobiecie, Juliet która straciła męża i nie potrafi się z tym pogodzić. Jest to historia jej godzenia się ze stratą, ale nie tylko. Właściwie jest to historia relacji ludzkich w rodzinie, pokazana przez pryzmat naszej bohaterki. Jej relacje z siostrą Louise- problemy Louise z akceptacją siebie po urodzeniu dziecka etc…. no i pomoc jaką okazuje młodej wdowie rodzina, podstępem czy też wprost starając się pomóc Juliet przetrwać czas żałoby. Nie powiem, w jakimś momencie nawet uroniłam łezkę, rozczulając się nad bohaterką. Może dlatego, że każdy z nas traci kogoś – niekoniecznie dlatego że umiera – ale traci i jest to jak wypadnięcie z torów swojego życia, trudno potem na te tory wrócić. Podobała mi się książka, oj tak.

2. Dominika Stec „Mężczyzna do towarzystwa”

 Taka łatwa, lekka  książka – która według mnie została napisana pod wpływem przeczytania „Bridget Jones”  Historia młodej polonistki, która jest po rozwodzie i spotyka na swej drodze mężczyznę marzeń. Takie tam perypetie….

3. Kristin Hannah „Wyśnione szczęście”

Hmmmm…. właściwie opis na okładce mówi nam,że jest to opowieść o magii świąt Bożego Narodzenia etc…Dla mnie trochę surrealistyczna powieść jak to kobieta próbuje uciec od problemów, wsiada w samolot i…no i tu się zaczyna trochę ten surrealizm. Taka trochę bajka dla dorosłych. No ale wszystko się dobrze kończy – jak to w bajkach. Myślę że autorka sam pomysł na książkę miała dobry, zabrakło mi tylko rozwinięcia tematu nieszablonowo  🙂 Ale tak na jeden wieczór późną porą polecam 🙂

543 total views, 1 views today

Udostępnij