No i dziś znów mamy poniedziałek….ja to nie wiem jak to jest że czas mi przez palce ucieka i wciąż go gonię. Potem mam wrażenie, że jestem na wiecznym niedoczasie i staram się nadgonić. Efekt jest wręcz odwrotny…zmęczona i zniechęcona robię mniej niż planowałam.
Wczoraj na przykład, gdy już wieczorem wróciłam ze Studiów, odebrałam Tolę od mamy – usiadłam w fotelu i zaczęłam się myśleć „czego nie zrobiłam” ….no i największy wyrzut sumienia – bo malowanie ścian i sufitów miałam skończyć. Potem jednak odezwał się mały buntowniczy głosik „ejże, ejże…..a dlaczego właściwie ja to mam zrobić?? ja słaba płeć? „i takie tam….potem mam wrażenie, że moja druga połowa nie traktuje mnie jak ukochanej kobiety (…dla Ciebie zrobiłbym wszystko…) tylko jak wyrobnika najemnego. No i potem prowadzę ze sobą monologi (jakoś nie mam odwagi w tej kwestii za bardzo się wychylać i zwracać na fakt mej słabszej płci mojemu G)…
Och,co ja tu ….a miało być o dwóch przeczytanych wieczorową porą książkach 🙂
Wczoraj, gdy cały dom już spał – nie ukrywam, że uwielbiam tą porę – bo jest najlepsza na podróż do świata książek.Wczoraj dokończyłam książkę o powrocie do świata „żywych” po przeżyciu tragedii :)ale o tym za jakąś chwilkę osobnego posta naskrobię.
Od dziś dyżur na budowie będę chyba pełnić – przy montażu ogrzewania 🙂 i może zabiorę się i dokończę ścianę w salonie – będzie miała kolor „jesień lniana” 🙂
 Salon na razie wygląda tak :):) ale wierzcie mi jeszcze tylko troszkę 🙂 i usiądziemy sobie z kawusią w kuchni a ja coś tam dobrego upitraszę :):)

563 total views, 1 views today

Udostępnij